16.09.2018

Royal Oak vs. Nautilus
[część 1]

Patek Philippe Nautilus Ref. 5711/1R-001

Lata 60. i 70. XX wieku obfitowały w bogactwo barwnych wydarzeń, jaskrawych niczym kolory epatujące z obrazów Andy Warhola. Główny ton nadawały im zimnowojenne relacje amerykańsko-sowieckie, które na płaszczyźnie walki o strefy wpływów prowadziły do konfliktów zbrojnych oraz licznych niepokojów społecznych, czego dobitny przykład stanowił kryzys kubański oraz wojna w Wietnamie. Sytuacja gospodarcza także nie napawała optymizmem szczególnie w latach 70., ponieważ na wiodących rynkach nastąpił istotny spadek tempa wzrostu dochodu narodowego, inflacja rosła zatrważająco szybko, a podwyżka cen ropy naftowej doprowadziła do kryzysu na rynku energetyczno-paliwowym. W cieniu wielkich spraw, tradycyjna szwajcarska branża zegarków przeżywała dynamiczne zmiany. Modyfikacji uległ model biznesowy działalności wielu firm o czym między innymi świadczy udany debiut Girard-Perregaux na Szwajcarskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w 1969 roku. Podobny kierunek obrał Heuer, który po początkowej euforii związanej ze znacznym wzrostem cen akcji boleśnie przekonał się, jak chwiejny jest rynek, notując ogromne straty pozyskanego wcześniej kapitału. Zauważalnym kierunkiem zmian była również konsolidacja firm przynosząca koncentrację zdolności produkcyjnych w większych grupach. Na horyzoncie jawiło się też zagrożenie w postaci zegarków kwarcowych z Dalekiego Wschodu. Fakt ten dostrzegła manufaktura Patek Philippe, która w komunikatach prasowych z początku 1968 roku stwierdzała, iż częstotliwość drgań balansu w zegarkach mechanicznych jest równie szybka, co postęp technologiczny w dziedzinie pomiaru czasu. Już 20 miesięcy później marka Seiko zaprezentowała pierwszy komercyjny zegarek z rezonatorem kwarcowym o nazwie Astron. Producenci szwajcarscy nie zamierzali oddawać pola walki i w konglomeracie 21 firm opracowali kwarcowy mechanizm Beta 21, który miał być odpowiedzią na rosnącą w siłę japońską konkurencję. Zarządzana przez Henri Sterna genewska manufaktura Patek Philippe była uważnym obserwatorem zachodzących zmian, lecz początkowo nie wyrażała chęci podążania za rynkiem koncentrując się na wytwórstwie skomplikowanych, elitarnych zegarków mechanicznych. Jednakże wówczas coraz większy wpływ w sferze zarządzania wywierał syn Henrego, Philippe Stern, niezwykle ceniący sobie niezależność Patek Philippe jednocześnie uważał, iż utrzymanie samodzielności będzie możliwe tylko wtedy, gdy firma postawi na rozwój i nie pozostanie obojętna w kontekście sygnałów płynących z otoczenia biznesowego. Uporządkowano więc zaległe sprawy finansowe, zwiększono zatrudnienie, zakupiono pierwszy komputer, zintensyfikowano działania mające na celu rozwój działu elektroniki, czego implikacją było powstanie urządzeń pomiarowych, jakie znalazły zastosowanie w portach lotniczych, a także w transporcie kolejowym. Do oferty wprowadzono naręczny zegarek kwarcowy Ref. 3597 stopniowo poszerzając kolekcję o kwarcowe stołowe zegary, jak na przykład Naviquartz zaprezentowany w Bazylei w 1974 roku, który sprzedawał się bardzo dobrze. Przysłowiowym „oczkiem w głowie” Patek Philippe nadal pozostawały skomplikowane, nietuzinkowe zegarki mechaniczne, czego wyraz stanowił model o referencji 871 z 1972 roku wykonany na zamówienie amerykańskiego przemysłowca - Setha G. Atwooda. Ref. 871 zawierał kalendarz sekularny wskazujący czas z uwzględnieniem reguł pełnego 400-letniego cyklu kalendarza gregoriańskiego. Kalendarz gregoriański powstał w wyniku reformy kalendarza juliańskiego, w którym data równonocy wiosennej służącej do wyznaczania Wielkanocy zmieniała się średnio o jeden dzień w ciągu 128 lat. Kalendarz gregoriański oparto więc na długości roku zwrotnikowego określając lata przestępne jako te, których numer kolejny jest liczbą podzielną przez 4, z wyjątkiem lat wyrażających się w pełnych setkach, spośród których tylko podzielone przez 400 są latami przestępnymi. Kalendarz zastosowany w zegarku Patek Philippe poprawnie rozróżniał wszystkie lata wskazując na końcu każdego wieku fakt wystąpienia roku przestępnego lub jego braku. Drugi koniec skali reprezentowały proste zegarki mechaniczne, a jeden z nich wywarł szczególny wpływ w kontekście rozwoju wzornictwa „czasomierzy” naręcznych - rzecz dotyczy Audemars Piguet Royal Oak.

Audemars Piguet Royal Oak Ref. 15202 Audemars Piguet Royal Oak Ref. 15202

Firma Audemars Piguet dobrze odczytywała zmienność upodobań klientów, którzy w opozycji do hippisowskiej komuny niestroniącej od destrukcyjnych używek, zaczęli cenić zdrowy, sportowy styl życia. W kwietniu 1968 roku na łamach The New York Times opublikowano artykuł zatytułowany „Jogging is an In Sport” opisujący zalety biegania w wolnym tempie. Zwiększona aktywność fizyczna szła w parze ze zmieniającymi się upodobaniami klientów oczekującymi zegarków o wzornictwie korespondującym z preferowanym prozdrowotnym trybem życia. W przypadku modelu Royal Oak impuls przyszedł z Półwyspu Apenińskiego, choć samą ideę wprowadzania nowego produktu na rynek charakteryzował dość wysoki stopniem karkołomności zważywszy na okoliczności rynkowe. Manufaktura Audemars Piguet, podobnie jak cała branża, musiała dostosować się do nowych okoliczności gry rynkowej, której główny ton nadawały nie najlepsze dane gospodarcze oraz coraz wyraźniej zaznaczająca obecność perspektywa dominacji zegarków kwarcowych. Zarząd Audemars Piguet w osobach Paula Louisa Audemarsa i jego syna Jacquesa Louisa, sprawdził się wielokrotnie w trudnych sytuacjach, a wyraz pomyślnych decyzji stanowiło między innymi zatrudnienie Georgesa Golaya, który przygodę z Audemars Piguet rozpoczął 1 maja 1945 roku. Golay początkowo zajmował się księgowością oraz restrukturyzacją firmy przeprowadzoną przy wsparciu instytucji zewnętrznych. W rezultacie manufaktura z Le Brassus chcąc przetrwać ciężkie chwile wprowadziła do oferty mniej kosztowne zegarki, a ponadto zmieniono metodę kalkulacji cen i odseparowano produkcję od sprzedaży. Zarejestrowano również dwie nowe marki - "Audiguet" i "APCO", które bazowały na mechanizmach dostarczonych przez zewnętrznych dostawców, z zamiarem sprzedaży tak oznakowanych "czasomierzy" w niższych cenach. I choć później rzeczone znaki towarowe zostały zlikwidowane ponieważ uznano, że słabo korespondują z filozofią Audemars Piguet podkreślającą wysoką jakość wytwarzanych zegarków, to jednak nadały firmie impetu do dalszego rozwoju. W 1962 roku Georges Golay awansował przejmując obowiązki dyrektora handlowego od Paula Edwarda Pigueta. Kolejny awans przyszedł 4 lata później, kiedy Golay został dyrektorem zarządzającym. To właśnie na bazie jego współpracy z Géraldem Gentą powstał pierwszy Royal Oak.

Gérald Genta Gérald Genta

Inicjatywę przedsięwzięciu nadał włoski agent Audemars Piguet - Carlo De Marchi, który nakreślił w skrócie oczekiwania i trendy rynku włoskiego będącego dedykowanym odbiorcą zegarka. "Czasomierz" miał charakteryzować się uniwersalnym, sportowym designem, a także pięknym wykonaniem, bo Włosi lubią sport, a przy tym cenią modę i elegancję. Uzbrojony w taką wiedzę Georges Golay zadzwonił o godzinie 16 (przeddzień wystawy w Bazylei, rok 1971) do Genty i przekazał wszystkie uwagi. Projekt miał być przygotowany na następny dzień. Gérald Genta zinterpretował słowa dyrektora zarządzającego AP jako oczekiwanie zegarka o dużej wodoszczelności, a pracując nad deską kreślarską przywołał obrazy z dzieciństwa kiedy przebywając w okolicach starej genewskiej przepompowni obserwował nurków. Jego uwagę zwrócił wówczas ich charakterystyczny hełm oraz mocowanie do skafandra i wspomnienia te wykorzystał projektując charakterystyczny oktagonalny pierścień mocowany ośmioma sześciokątnymi wkrętami do koperty o kształcie beczkowatym (tonneau). Według koncepcji projektanta, nacięcia śrub "układały" się w określony, spójny sposób, co stanowiło istotne utrudnienie w procesie wytwórstwa. Zanim jednak do tego doszło, szkice trafiły w ręce Georgesa Golaya, któremu projekt nie przypadł do gustu. Również Jacques Louis Audemars nie potrafił zrozumieć idei surowego, technicznego desingu słabo nawiązującego do dotychczasowego wizerunku firmy, ale to Carlo De Marchi, jako składający zamówienie, miał decydujący głos w sprawie. Podczas spotkania Georgesa Golaya z Carlo De Marchim odpowiedzialnym za rynek włoski oraz z Charlesem Bauty sprawującym pieczę nad targetem szwajcarskim, ustalono, że projekt wejdzie w fazę prototypu. Dość szybko rozwiązano kwestię mechanizmu bazując na zależnościach charakteryzujących się bliską współpracą Audemars Piguet z LeCoultre. Szczególnym powodem do dumy były wówczas werki wyróżniające niewielką grubością, jak na przykład kaliber 2003 z 1946 roku, którego rzeczony wymiar wynosił zaledwie 1,46 mm. Premią za słuszną koncepcję było ciepłe przyjęcie przez rynek, a to dodało firmie impetu i determinacji we wprowadzaniu do oferty podobnych dzieł. W 1967 roku zaprezentowano mechanizm z automatycznym naciągiem (2120) o grubości 2,45 mm, bazujący na konstrukcji Jaeger-LeCoultre 920. Tę wykorzystano w pierwszym modelu Royal Oak, jednak na potrzeby realizacji wizji Géralda Genty wprowadzono drobną modyfikację dodając datownik. Wówczas grubość kalibru wzrosła do 3,05 mm, a mechanizm otrzymał oznaczenie 2121. Genta brał udział w procesie wytwórstwa prototypu i trzeba przyznać, że dzieło rodziło się w bólach. Pracownicy Audemars Piguet powątpiewali czy w obrębie posiadanych zasobów produkcyjnych uda się wcielić w życie tak nowatorski pomysł zwłaszcza, że złożoność projektu wygenerowała niemałe koszty. Skomplikowane wykończenie oraz kształt zwężanej bransolety połączonej z kopertą składającą się z kilkudziesięciu elementów, tarcza z charakterystycznym dekorowaniem, ośmiokątny pierścień, wymagały zakupu, a czasem skonstruowania nowych maszyn. Konieczne było również zmyślne wykonanie wkrętów pierścienia odpowiadające estetyce narzuconej przez Gentę. Śrubki nie były więc wkręcane w pierścień, lecz wkładane, a ich trzpienie posiadały zmienną średnicę i były nagwintowane do około połowy długości. Skręcano je od strony dekla przy użyciu nakrętek z gwintem wewnętrznym. Wiele trudności konstrukcyjnych znalazło odzwierciedlenie w cenie zegarka ustalonej na poziomie 3650 CHF. Była to kwota absurdalnie wysoka za "czasomierz" wykonany w stali zwłaszcza jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, że złotą Calatravę Patek Philippe można było kupić w niższej cenie. Przy okazji nadmienię, iż prototypy zostały wykonane z białego złota ponieważ ich koszt produkcji był niższy od wersji w stali, co wynikało z mniej czasochłonnego procesu obróbki materiału. Zegarek nie miał jeszcze wymyślonej nazwy, więc na użytek wewnętrzny stosowano określenie "Safari”, ponieważ "czasomierz" kojarzył się pracownikom Audemars Piguet z Afryką, pustynią i przygodami. Carlo De Marchi zasugerował, iż nowy model można by nazwać Royal Oak i tak pierwszy Royal Oak zaprezentowano na wystawie w Bazylei w 1972 roku. Zarząd Audemars Piguet, pomimo obaw oraz wątpliwości, postanowił wypuścić na próbę serię 1000 sztuk - 400 miało trafić na rynek włoski, 400 na rynek szwajcarski i 200 do międzynarodowej dystrybucji.

Audemars Piguet Royal Oak 1972Royal Oak, rok 1972

Nie był to łatwy moment, aby wprowadzać tego typu zegarek do oferty zwłaszcza, że rynkowa rzeczywistość dla mechanicznego zegarmistrzostwa nie rysowała się w jasnych barwach. "Czasomierze" kwarcowe zaczynały mocno zaznaczać swoją obecność, a nad sporą grupą tradycyjnych szwajcarskich firm zawisło widmo plajty. Cena Royal Oak była bardzo wysoka, dlatego Jacques-Louis Audemars wyrażał niepokój, iż Królewski Dąb może ponieść spektakularną porażkę. Jednakże pomimo wątpliwości podjęto ryzyko twierdząc, że nawet jak model się nie przyjmie, to przynajmniej o firmie zrobi się głośno. Producent z Le Brassus rzeczywiście zyskał rozgłos, bo Royal Oak odniósł sukces choć nie nastąpiło to od razu. W ciągu pierwszych trzech lat sprzedano zaledwie 400 sztuk. Początkowo rynek włoski przyjął chłodno nowe dzieło AP, wówczas mężczyźni nosili bardzo małe zegarki sięgając czasem po modele dedykowane kobietom. Royal Oak ze swoją średnicą wielkości 39 mm uchodził więc za olbrzyma, jednakże moda ma to do siebie, że się zmienia. Z czasem nowy produkt wykreował trend na luksusowy, sportowy zegarek wykonany w stali. Trochę pomógł w tym magnat finansowy i szef grupy FIAT, Giovanni Agnelli, który w 1974 roku publicznie wystąpił z Royal Oak na nadgarstku. Inne firmy także zapragnęły mieć podobne modele w swojej ofercie, co Audemars Piguet wykorzystał reklamując się hasłem: "Often imitated, never equalled". W ciągu następnych lat firma zebrała tyle zamówień, że w ofercie zaczęły pojawiać się nowe wcielenia RO. Ich zaprojektowanie powierzono Jacqueline Dimier, która w 1975 roku opuściła pokład Roleksa, by podjąć nowe wyzwania w ramach Audemars Piguet. We wczesnych latach 70. ubiegłego wieku rynek projektantów był zdominowany przez mężczyzn, a prym wiedli Gérald Genta, Gilbert Albert i Jean-Claude Gueit. Georges Golay decydując się na zatrudnienie kobiety oczekiwał świeżego i niekonwencjonalnego spojrzenia w kontekście designu zegarka. Nadal oczywiście uważał, że Royal Oak słabo koresponduje z DNA Audemars Piguet, ale uznał, iż przyszłość firmy może zostać określona rzeczonym produktem, dlatego postanowił zainwestować w jego rozwój. Gérald Genta otrzymał natomiast zlecenie z Genewy, gdzie manufaktura Patek Philippe z uwagą przyglądała się działaniom Audemars Piguet. Philippe Stern uważnie śledził trendy rynkowe wynikające ze zmiany stylu życia, które zresztą nie były mu obce, ponieważ sam był człowiekiem aktywnym, uwielbiał pływać oraz jeździć na nartach. Określił też, że nowy produkt powinien posiadać elementy wzornictwa inspirowane tematyką morską.

Patek Philippe Nautilus Ref. 5711/1A-010Patek Philippe Nautilus Ref. 5711/1A-010

Gérald Genta, przystępując do prac nad projektem, wykorzystał wcześniejsze doświadczenia związane z Royal Oak, choć kreując wizerunek nowego zegarka musiał uważać, aby nie popaść w kalkę uprzednich pomysłów. Pierścień otrzymał więc kształt przypominający bulaj, a wrażenie marynistycznych nawiązań zostało wzmocnione poprzez charakterystyczne mocowanie pierścienia do koperty zrealizowane na zawiasach. W zamyśle genewskiego producenta zegarek miał być wodoszczelny, co rodziło dodatkowe komplikacje podczas procesu twórczego. Wówczas skorzystano z wiedzy Jean-Pierre Frattini, który nabierał doświadczenia w produkcji kopert pracując dla firmy Vangère realizującej zlecenia między innymi dla Patek Philippe oraz Vacheron Constantin, po czym w 1970 roku znalazł zatrudnienie w Patek Philippe. Genewski producent chciał samodzielnie tworzyć prototypy kopert, więc zainwestował środki finansowe w dedykowany dział projektowy oraz produkcyjny. Wynikało to po części z trudności w znalezieniu podwykonawcy zdolnego wywiązać się z powierzonego zlecenia. Jak wspominał Frattini, prototyp koperty zegarka, któremu nadano nazwę Nautilus, przesłano do Gay Frères, jednakże proces produkcyjny nie został zrealizowany. Na marginesie dodam, że ze zwężaną bransoletą poszło znacznie lepiej, a ze swojego zadania nienagannie wywiązała się firma Ateliers Réunis. Wracając do tematu wodoszczelności, założono uzyskanie wartości oscylujących w granicach 80 - 90 m, jednakże posiadana wówczas maszyna nie gwarantowała odpowiedniego poziomu precyzji wykonania otworów bocznych na zawiasy, co z kolei stwarzało problem braku zrównoważonego nacisku na złącza. 9 ATM ciśnienia statycznego nie było łatwe do pokonania zwłaszcza, że wygląd koperty należało utrzymać w ramach określonego designu, więc metodą prób i błędów dochodzono do celu. Koperty były numerowane, a modele nie spełniające oczekiwań odrzucane. Ostatecznie udało się wykonać solidny zegarek o wytrzymałej konstrukcji, któremu nadano referencję 3700/1A i zaprezentowano w 1976 roku.

Patek Philippe Nautilus Ref. 5711/1R-001Patek Philippe Nautilus Ref. 5711/1R-001

Zastosowano w nim mechanizm 28-255 bazujący na konstrukcji Jaeger-LeCoultre 920, a jako ciekawostkę nadmienię, że oznaczenie kalibru wynikało z faktu, iż miał średnicę 28 mm przy grubości 2,55 mm. Nie trudno zauważyć wiele cech stanowiących spoiwo historyczne Royal Oak oraz Nautilus. Zarówno Audemars Piguet, jak i Patek Philippe, zadbali o rozwój kolekcji opartych o rzeczone modele zegarków, choć pierwszy z wymienionych producentów na tyle skutecznie, iż Royal Oak zdecydował o jego rynkowym wizerunku. Patek Philippe natomiast rozsądnie zrównoważył swoją ofertę i w przeciwieństwie do AP bardzo szybko, bo w ciągu kilku lat od premiery Nautilusa, porzucił mechanizm Jaeger-LeCoultre na rzecz własnych werków oznaczonych jako kalibry 310, 335. Jednakowoż bez wątpienia design obu modeli stanowi tę samą stronę medalu tak kiedyś, jak i współcześnie. Wspólną cechą jest też wykończenie koperty oraz bransolety.

Audemars Piguet Royal Oak Ref. 15300STAudemars Piguet Royal Oak Ref. 15300ST

Powierzchnię pierścienia pokryto delikatnymi, precyzyjnymi szlifami, a w przypadku Royal Oak upiększono śrubami wykonanymi ze złota. Śruby te nie są wkręcane w pierścień, ale wkładane tak, aby charakterystyczne nacięcia ich sześciokątnych łbów układały się spójnie z wizją projektanta. Stanowią one złącze z nakrętkami mocowanymi od strony dekla. Patek Philippe postawił na mocowanie w postaci bocznych zawiasów, które moim zdaniem dobrze wpisują się w techniczne wzornictwo Nautilusa. Boczne powierzchnie pierścienia na znacznej szerokości zostały załamane oraz wypolerowane na wysoki połysk. Audemars Piguet, w przeciwieństwie do Patek Philippe, przy samej podstawie zastosował dodatkowy szlif natomiast górną krawędź obaj producenci poddali minimalnemu fazowaniu. Różnorodność wykończeń powielono w kontekście korpusu koperty, której boki oraz powierzchnię oszlifowano natomiast krawędzie załamano oraz wypolerowano. W obu przypadkach kopertę pięknie zintegrowano ze zwężaną bransoletą w odniesieniu do której również nie trudno dostrzec bogactwo wyprowadzenia powierzchni. Krawędzie załamano, wypolerowano, a powierzchnię pokryto szlifem, choć Royal Oak przedstawia tu bardziej jednolity charakter. Patek Philippe łączy szlifowanie ogniw z lustrzanym polerowaniem, co sprawia miłe wrażenie dla oka. Całość przypomina małe dzieło sztuki i ujawnia ogromny nakład pracy, jaki producenci musieli ponieść, aby osiągnąć tak wspaniały efekt. Rzeczony efekt wspomaga giloszowana tarcza, którą w przypadku Royal Oak udekorowano motywem Tapisserie. Nautilus ma w tym aspekcie trochę skromniejsze wykończenie powierzchni, ale dużo zyskuje na grze refleksów światła tworzących spektakl zachęcający do przychylnego odbioru wyglądu tarczy. Ta, w przypadku modeli bazowych, zawiera podstawowe wskazania zrealizowane przy użyciu wskazówek oraz indeksów wykonanych ze złota pokrytych masą luminescencyjną z wyłączeniem sekundnika. Tu uwidacznia się pierwsza istotna przewaga Patek Philippe polegająca na znacznie wyraźniejszej prezentacji wskazań w ciemności w przeciwieństwie do produktu autorstwa Audemars Piguet.

Audemars Piguet Royal Oak Ref. 15400SRAudemars Piguet Royal Oak Ref. 15400SR

Zarówno podstawowe Royal Oak Ref. 15300/15400, jak i Nautilus Ref. 5711, zawierają zakręcaną koronkę, choć przy okazji warto zaznaczyć, że model Royal Oak Ref. 15202 posiada koronkę na wcisk. Na korzyść Patków o numerze referencyjnym 5711 jednoznacznie przemawia wodoszczelność wynosząca 120 m, podczas gdy bazowe Royal Oak Ref. 15300/15400 mają tę wartość na poziomie 50 m. Porównywane modele zegarków, w sensie wzornictwa oraz jakości wykonania, grają w tej samej lidze i choć odbiór stylistyki jest rzeczą typowo indywidualną, to jednak obiektywnie trudno nie zauważyć cech określających przewagę Nautilusa. Mam na myśli wodoszczelność oraz efektywniejszą masę luminescencyjną za co przyznaję Patkowi 2 punkty. Dodatkowy punkt zbiera bogactwo wykończeń, któremu jednak nie ustępuje Royal Oak. Co do Królewskiego Dębu, nie sposób nie docenić też bardziej skomplikowanej i nieco zgrabniejszej koperty dzieła Audemars Piguet oraz cyzelowanej dekoracji giloszowanej tarczy, co odnotowuję po stronie atutów. Pomimo że najczęściej oglądamy zegarek patrząc na jego tarczę, to jednak równie miłe, a czasem nawet lepsze doznania mogą nas spotkać, gdy spojrzymy na przeszklony dekiel. Dekiel w Royak Oak jest skręcany nakrętkami stanowiącymi złącze ze śrubkami wkładanymi w pierścień koperty, natomiast w Nautilusie genewski producent zastosował dekiel zakręcany, lecz to mechanizm stanowi ten element, który w największym stopniu przykuwa wzrok.

Patek Philippe Nautilus Ref. 5711/1R-001Patek Philippe Nautilus Ref. 5711/1R-001 Audemars Piguet Royal Oak Ref. 15400SRAudemars Piguet Royal Oak Ref. 15400SR

W zegarkach Patek Philippe o referencji 5711 zastosowano werk 324 S C zaanonsowany jako następca limitowanego do 100 „czasomierzy” kalibru 315 zawierającego rozwiązania opracowane w Advanced Research, co miało miejsce w 2005 roku. W tym samym czasie firma Audemars Piguet świętowała 130 lat istnienia i wprowadziła do oferty kaliber 3120, a wraz z nim model Royal Oak Ref. 15300, który w 2002 roku zastąpiono Ref. 15400. 3120 ma średnicę 26,6 mm, co daje dużą dysproporcję wymiaru w kontekście bazowych modeli Royal Oak 15400, ponieważ ich wielkość koperty wynosi 41 mm, a to psuje nieco estetyczny odbiór zegarka. Patek Philippe znacznie lepiej poradził sobie w tym aspekcie, gdyż średnica Nautilusa wynosi 40 mm w stosunku do mechanizmu o wymiarze 27 mm, a pierścień dekla jest znacznie węższy w porównaniu do Royal Oak. I choć w obu przypadkach tył koperty jest piaskowany, dekiel powiela koncepcję wykończenia pierścienia koperty, to jednak biorąc pod uwagę opisane wyżej dysproporcje, punkt przyznaję Patkowi.

Podsumowując, po pierwszej połowie Nautilus wygrywa z Royal Oak 3:2. Druga część opracowania będzie dotyczyć porównania manufakturowych mechanizmów Audemars Piguet oraz Patek Philippe, a mianowicie odpowiednio kalibru 3120 i 324 S C.

Zdjęcia: materiały prasowe Audemars Piguet, materiały prasowe Patek Philippe, Bexsonn, Time+Tide.